czwartek, 7 kwietnia 2016

Rozdział 1

Nazywam się Shino Aoiki, mam 16 lat. Moje pierwsze lata życia spędziłem w sierocińcu wraz z siostrą bliźniaczką Shay gdzie byliśmy "nękani" psychicznie przez opiekunów bo byliśmy trochę inni niż reszta dzieciaków. Gdy mieliśmy po 6 lat zostaliśmy zaadoptowani do oddzielnych rodzin, po tym nie mieliśmy żadnego kontaktu ze sobą, nawet nie wiem jak ma teraz na nazwisko ani gdzie mieszka. Siedziałem w swoim pokoju i czytałem książkę, nie miałem zbytnio co robić gdyż moi rodzice w większości przypadków są w pracy a nie jestem osobą która ma od groma przyjaciół. Od czasów gdy byłem w domu dziecka trzymałem się wyłącznie z moją siostrą a od kiedy zostaliśmy rozdzieleni byłem odludkiem, nie potrafiłem i dalej nie potrafię nawiązać długotrwałej znajomości, lecz obiecałem sobie że gdy zacznę liceum gdzie nikt mnie nie zna postaram się zmienić mimo że czarno to widzę. Ostatnio dowiedziałem się że w najbliższym czasie do sąsiedztwa ma się wprowadzić nowa rodzina, jedyne co dane mi było wiedzieć to że mają syna w moim wieku
W sobotę rano matka wymusiła na mnie żebym poszedł z nią na zakupy, czego strasznie nienawidziłem
- Możesz mi powiedzieć czemu musiałem iść?
- Chcę ci kupić trochę nowych ubrań. Nie możesz chodzić cały czas w tym samym. Przypomnij mi że trzeba będzie jeszcze zamówić mundurek do szkoły - powiedziała a ja tylko kiwnąłem głową
- Yuno? - powiedziała jakaś kobieta i podeszła do mojej przybranej matki - Ile to już lat - zaśmiała się, za kobietą stała strasznie chuda dziewczyna z białymi włosami, nie widziałem jej twarzy gdyż cały czas patrzyła się w podłogę
- Ayano, jak miło cię widzieć. Nie mieszkasz już w Anglii? - ich rozmowa toczyła się dalej a ja cały czas patrzyłem na dziewczynę, w końcu podniosła głowę, miała szkarłatne oczy, podobne do moich a na twarzy miała parę ran. Wyglądała dosyć znajomo, czy to możliwe że
- Muszę już iść, troszkę się śpieszymy. Shay, chodźmy - powiedziała, i naglę mnie tknęło... To nie możliwe, czy to była moja siostra? Ale z drugiej strony, byliśmy rozdzieleni więc nie wiedziałem do jakiej rodziny trafiła
- Shay! - powiedziałem nawet nie wiem czemu... Dziewczyna obróciła głowę w moją stronę
- Shino, chodź nie mamy całego dnia - powiedziała moja matka kończąc rozmawiać z kimś przez telefon
- J... Już idę - odparłem i podążyłem za matką. Po jakiś dwóch godzinach
- Ubierz się jakoś lepiej... Za chwilę idziemy przywitać nowych sąsiadów - oznajmiła jak tylko przekroczyliśmy próg domu. Założyłem jakąś białą koszulę i zszedłem na dół - No dobra, może być - powiedziała i wyszliśmy z domu. Przeszliśmy przez ulicę i podeszliśmy do 4 domu po prawej. Niemal od razu kobieta otworzyła drzwi, matka podarowała jej jakieś wypieki domowej roboty po czym weszliśmy do środka. Kobieta zaprosiła nas do salonu, gdzie usiedliśmy na kanapie
- Rey. Zejdź na dół sąsiedzi przyszli się przywitać - po chwili w salonie pojawił się chłopak z gęstą szarą czupryną i złotymi oczami. Nie mogłem oderwać od niego wzroku, niby niczym się nie różnił od reszty ale miał coś w sobie, z resztą od kiedy pamiętam, jak już się w kimś zakochiwałem był to zawsze facet, a on nie za bardzo wygląda na geja. Nie rozumiem całkowicie mojego sposobu zakochiwania się, nawet jeszcze nie wymieniłem z nim jednego zdania... Po prostu zawsze zakochuje się w ich wyglądzie a i tak nigdy nie mam na tyle odwagi żeby zagadać. Chłopak usiadł na kanapie i spojrzał w moją stronę, zauważył że się na niego patrzę więc odwróciłem wzrok prawdopodobnie się przy tym odrobinę rumieniąc. Mama pogadała odrobinę z sąsiadami i po jakiejś godzinie wróciliśmy do domu. Tydzień później był pierwszy dzień szkoły jak się okazało chodzę do tej samej klasy co Rey i Shay. Chciałem porozmawiać z Shay i upewnić się czy na pewno jest moją siostrą ale od razu po skończeniu pierwszej lekcji zniknęła, zacząłem ją szukać, po pewnym czasie zauważyłem ją rozmawiającą z Rey'em. Chłopak zaczął się do niej odrobinę zbliżać lecz Shay lekko go odepchnęła i poszła wzdłuż korytarza.


 Shayren

Ten buc chyba nie rozumie, że nie jestem nim zainteresowana. Dobra, może i jest dobrym kumplem, ale nie widzę go w roli swojego chłopaka. Z resztą... jeśli Lyn by wrócił byłby dym. A wraz z tym bójka. Wracając do klasy zauważyłam białowłosego faceta. Przypominał mi kogoś, ale nie jestem w stanie przypomnieć sobie jego twarzy. Ja nawet tego nie chcę. Mój brat nie żyje! Byłam tego pewna. Przechodziłam obok niego, a ten mnie zatrzymał.
-Muszę z tobą porozmawiać.-odparł.
-Niby o czym? Nie znam cię.
-Znasz, prawdopodobnie znasz. Shay, proszę cię, to ja, Shino.-powiedział. Wzdrygnęłam się i spojrzałam na niego. Co? Jak to do cholery możliwe? Spuściłam głowę.
-Nie wierzę ci! Mój brat nie żyje! Kłamiesz!-krzyknęłam i pobiegłam w stronę sali. Resztę dnia spędziłam na unikaniu go, a po zajęciach musiałam iść na badania. Na szczęście były dopiero o 19, więc spokojnie poszłam do domu. Przekroczyłam próg domu i zauważyłam opartego o ścianę Lyna, wyciągnął ręce w moją stronę, a ja jak grzeczny pies podreptałam do niego i przytuliłam. Mimowolnie do oczy napłynęły mi łzy. Chłopak był wysoki, posiadał czarne włosy i oczy. Po chwili podniósł mnie przerzucając przez ramię.
-Byłaś grzeczna, prawda?-zapytał podejrzliwie.
-Byłam! A teraz mnie puść! BAKA!-krzyknęłam waląc go pięściami w plecy. Widocznie nie przejął się tym faktem i zamknął mnie w swoim pokoju. Stwarzamy pozory tego, iż jesteśmy rodzeństwem. Kłamstwo. Tak na prawdę jesteśmy w związku, no... może nie takim prawdziwym, ale cóż. Siedziałam na łóżku i wgapiałam się w ścianę. W pewnym momencie jednak ktoś zbił szybę. Zasłoniłam twarz dłońmi, a gdy je lekko opuściłam moim oczom ukazał się Natan. Wstałam szybko i skierowałam się w stronę drzwi. Krzyczałam, żeby ktoś mnie wypuścił. Blondyn powoli podszedł do mnie.
-Coś się stało?-zapytał. Obróciłam głowę. Miał inne oczy, i był młodszy. Osunęłam się na ziemię z nerwów. Przykucnął obok, gdy to zrobił do pomieszczenia wszedł Lyn. Próbowałam się uspokoić, co przyszło z wielkim trudem. Naprawdę się bałam.
-Jak tak na ciebie patrzę, to wyglądasz jak lalka.-odparł nieznajomy. Przytaknęłam. Przerwałam im rozmowę tym, iż spadła mi filiżanka. Roztłukła się na milion kawałków, podnosząc je zraniłam się lekko. Czarnowłosy złapał mnie za nadgarstek i zaczął ssać ranę. Wyszarpałam rękę i znów zaczęłam sprzątać.
-Zostaw to, bo znów sobie coś zrobisz.-mruknął. Prychnęłam i usiadłam. Czułam się dziwnie siedząc obok blondyna.
-Jestem Simmy.-odparł i podał mi rękę.
-Shay...-szepnęłam cichutko i uścisnęłam dłoń. Wstałam w końcu i wyszłam. Lyn nie wracał, więc chciałam go poszukać. Zobaczyłam go jak kłócił się z Rey' em. Zakradłam się za nich. Złotooki widocznie to wiedział i złapał mnie. Robił to za mocno. Stanowczo za mocno.
-P... Puść.... boli....-wymamrotałam. Trochę odpuścił. Kaszlnęłam. Nachylił się.
-Kocie, całowałaś się kiedyś?-zapytał. Cała czerwona chciałam odpowiedzieć, ale "brat" mnie powstrzymał.
-Zostaw ją, pedale.-burknął.-I wypierdalaj!-skończył. Skarciłam go po wyjściu chłopaka. Wróciliśmy do jego pokoju. Blondyna już nie było, a okno było normalne. Poczułam się słabo i nogi się pode mną ugięły. Obudziłam się w nieco za dużej koszuli i getrach. Wyglądało na to, że znów zasłabłam. Zerknęłam na zegarek. 15:43. Czyli zaraz koniec zajęć. Westchnęłam i znów się położyłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz