Shino
Nie do końca podobał mi się pomysł żebyśmy "mieszkali" w osobnych częściach domu, co jeżeli Shay coś się stanie jak ja będę tutaj nie zdążę przebiec tak szybko na drugi koniec domu. Zacząłem wyjmować z plecaka rzeczy które wziąłem ze sobą. Naglę poczułem intensywny zapach krwi, po czym po chwili do pomieszczenia weszła siostra. Jej rękawy były poplamione krwią. Podszedłem do niej szybkim krokiem, chwyciłem ją za rękę i odwinąłem rękaw, jej ręce były całkowicie zakrwawione. Zdałem sobie spraw jak dawno już nie piłem krwi ale za wszelką cenę próbowałem się powstrzymać. Złapałem jakieś moje stare koszulki i owinąłem jej ręce
- Co ci się stało?
- T... To nic takiego - odparła półgłosem
- Ty to sobie zrobiłaś? - spytałem ale siostra milczała, jedyne co zrobiła to się we mnie mocno wtuliła ze łzami w oczach - Shay. Co się stało? - mogłem sobie pytać do woli ale i tak nie dostałem odpowiedzi. Próbowałem ją uspokoić i dowiedzieć się czegoś chodź w najmniejszym stopniu ale się nie udało. Gdy siostra się odrobinę uspokoiła zaczęliśmy rozmawiać, oczywiście zawsze jak się jej pytałem co się stał zmieniała temat. Naglę zaczęła się przyglądać mojej szyi, zupełnie zapomniałem że mam tą malinkę
- Tak jak myślałam. To zdecydowanie nie jest siniak. Nie chcę być wścibska ale, jak ona ma na imię? - spytała naglę
- Hę?
- No ta która zrobiła ci tą malinkę
- Etto... To nie tak... Ja... - nie wiedziałem co powiedzieć... Przecież nie powiem jej że to przez Rey'a a podobnych znamion mam jeszcze więcej w okolicach klatki piersiowej. Naglę do pokoju weszła pokojówka i nalegała żeby Shay wróciła na swoją stronę, siostra z grymasem na twarzy zrobiła to. Minęło parę dni, podczas posiłków zauważyłem że między Shay i Lynem jest jakiś "konflikt", jak wcześniej rozmawiali dosyć często to teraz nie odzywali się do siebie, w każdym razie Shay do Lyna, gdy czarnowłosy odzywał się do siostry ta po prostu go ignorowała. Nie chciałem się wtrącać więc siedziałem cicho. Siedzieliśmy tu już kilka dni i ani razu nie widziałem tutaj naszych prawdziwych rodziców, nie licząc dnia przyjazdu w to miejsce. Wieczorem kierowałem się w stronę mojego pokoju gdy w pewnym momencie zatrzymał mnie Lyn. Mówił coś że znalazł gościa który może wiedzieć gdzie teraz znajduje się Natan
- Po wizycie w jego rezydencji, cały budynek opustoszał zaledwie w kilka dni. Znam dane osobowe faceta który może coś wiedzieć gdzie ta szuja się kryje. Niestety bez twojej pomocy się nie obejdzie
- Mojej? Co masz na myśli? - nie wiedziałem czego mogę się spodziewać więc wolałem się zapytać
- Nic wielkiego, po prostu wykorzystamy cię jako przymęte, odegrasz swoją "małą rolę" i spróbujesz coś od niego wyciągnąć
- Chyba nie jestem w tym dobry
- Damy ci mikrofon i małą słuchawkę, w razie czego będziemy ci podpowiadać
- Nie możesz z Reyem po prostu wpaść do domu tego kolesia, pogrozić mu tymi waszymi płomieniami?
- W tym rzecz że nie możemy. Koleś ma również wtyki w ministerstwie istot nadprzyrodzonych, jeżeli coś mu się stanie szybko się tym zainteresują a jak nic mu nie zrobimy na pewno na nas doniesie a szczerze mówiąc ministerstwo za nami nie przepada. To jak zgadzasz się?
- Shay wie o tym?
- Jakoś ostatnio nie rozmawiamy, są między nami "spięcia"
- "spięcia"?
- Nie ważne. Gdybym mógł wziąłbym o pomoc Shay lepiej by się nadawała do tej roli... Więc jaka jest twoja decyzja
- No dobra postaram się pomóc
- Świetnie. Chodź - oznajmił naglę
- Ale teraz? Dochodzi ósma
- Chcesz się dowiedzieć gdzie jest Natan czy nie - powiedział lekko zirytowany. Niechętnie poszedłem za nim, przed domem stał samochód do którego wsiedliśmy. Czułem się odrobinę głupio nie mówiąc ani słowa Shay. Zatrzymaliśmy się pod niewielkim domem gdzie już czekał Rey. Weszliśmy do środka po czym szarowłosy wręczył mi jakąś papierową reklamówkę
- Przebierz się w to - oznajmił, poszedłem do łazienki i wyciągnąłem ubrania z torebki
- CO TO JEST! - krzyknąłem i wyszedłem z łazienki rzucając na podłogę damskie ubrania - Nic nie mówiłeś o tym!
- Oczywiście że nie, bo byś się nie zgodził
- Jedyną znaną nam słabością tego kolesia to fakt że ma słabość do młodych dziewczyn
- Dlatego też powiedziałem że Shay lepiej by się nadawała do tej roli
- Czyli według waszego planu mam się przebrać za dziewczynę?!
- Z tego co wiemy koleś co miesiąc chodzi do pewnego klubu. A jak jakaś urocza dama go o coś poprosi zrobi wszystko, zwłaszcza po paru głębszych. Nie chcemy mieszać w to Shay więc nie mamy żadnej dziewczyny by to zrobiła, a twoja sylwetka jest najbardziej zbliżona do kobiecej
- Chcecie mi powiedzieć że mam łazić po jakimś klubie przebrany za dziewczynę i wydobyć informacje od pijanego faceta
- Tak, dokładnie - odparli równocześnie
- Nie musisz się o nic martwić. Jak coś zacznie iść nie po naszej myśli, zainterweniujemy
- To jak? - spytał czarnowłosy. Następna okazja na zdobycie informacji może się tak szybko nie zdarzyć. Podniosłem ubrania z podłogi i z powrotem wróciłem do łazienki. Miałem lekkie opory przed włożeniem tych ubrań. Gdy wyszedłem z łazienki już przebrany Lyn i Rey powstrzymywali się od śmiechu. Po tym Lyn zawołał jakąś kobietę która dopięła mi sztuczne włosy i zrobiła makijaż
- Gdybym nie wiedział że jesteś facetem nigdy bym tego nie powiedział. Ta kraciasta spódniczka ci pasuje - oznajmił Rey, powiedział to zapewne żeby mnie jeszcze bardziej wkurzyć, ale jeżeli ma to pomóc w zdobyciu jakichkolwiek informacji jakoś to przecierpię. Weszliśmy we trójkę do samochodu i ruszyliśmy w stronę klubu. Lyn podał mi jeszcze niewielką słuchawkę i broszkę w której miała być kamerka z mikrofonem
- W ten sposób będziemy widzieli i słyszeli to samo co ty i ewentualnie będziemy mogli ci podpowiadać - oznajmił czarnowłosy. Gdy już byliśmy na miejscu rozdzieliliśmy się
~ Słyszysz nas? - zabrzmiał głos Rey'a w słuchawce
- Tak, wszystko działa - powiedziałem przykładając telefon do ucha żeby nie wyglądało jakbym mówił do siebie
~ Pamiętaj że grasz dziewczynę, spróbój mówić wyższym głosem
- Jasne - odparłem próbójąc mówić jak Rey mi radził
~ Pięknie, maleńka
- Zamknij się - odparłem zirytowany - w każdym razie, jak wygląda ten koleś?
~ Widzisz tego blondyna przy barze? To on... - podszedłem bliżej baru, facet wyglądał mniej więcej na 31 lat, ilość szklanek przy nim oznaczała że już trochę wypił więc chyba mogłem wkroczyć do akcji, Usiadłem obok i zacząłem rozmowę ale wydobycie coś z pijanego człowieka było strasznie trudne
- Gdzie moje maniery, może panienka się czegoś napije, ja stawiam
- Nie dziękuję, nie piję alkoholu. Wracając do tematu...
- Bez przesady, jeden mały drink nie zaszkodzi - mimo kolejnej mojej odmowy mężczyzna i tak zamówił jakiś drink. Nienawidzę już samego zapachu alkoholu a co dopiero to pić, z resztą mam dopiero 16 lat. Ponownie próbowałem nawiązać temat by dowiedzieć się coś o Natanie ale mężczyzna ponownie odpowiadał nie na temat
~ Wydaje mi się że specjalnie unika tego tematu, zdecydowanie coś wie - usłyszałem głos Reya w słuchawce - Prosto z mostu zaoferuj mu że jeżeli udzieli ci informacji pójdziesz z nim do łóżka
- Co?! - powiedziałem na głos zapominając że koleś jest tuż obok mnie, który w tej chwili patrzył na mnie pytająco
~ Idiota! - syknął szarowłosy. Po chwili komórka mężczyzny zadzwoniła
- Wybacz muszę odebrać - oznajmił i oddalił się od baru. Uznałem że może to być istotne kto do niego dzwoni więc postanowiłem pójść za nim. Lecz po drodze jakaś dziewczyna mnie potrąciła, dopiero po chwili zorientowałem się że nie mam przy sobie broszki a w słuchawce słychać było co chwilę szum
- Nie jest dobrze - powiedziałem sam do siebie i starałem się znaleźć broszkę
- Coś zgubiłeś? - naglę usłyszałem znajomy głos. Odwróciłem się i zobaczyłem Shay ubraną w jakąś białą sukienkę z głębokim dekoltem
- C...Co ty tu robisz?! I w co ty jesteś ubrana?!
- Mogłabym zadać ci to samo pytanie odnośnie ubioru gdybym nie wiedziała co Lyn i Rey planują. Jednak chyba nie przewidzieli że jesteś beznadziejny w wydobywaniu informacji
- Skąd wiedziałaś o wszystkim?
- Słyszałam twoją rozmowę z Lyn'em. Okazało się że Arthur o wszystkim wiedział i był na tyle miły by mi o wszystkim powiedzieć
- A przyszłaś tutaj w celu...?
- Czy to nie oczywiste? Idę cię zastąpić, z pewnością dowiem się więcej przez 5 minut niż ty przez pół godziny. To idę bo go jeszcze zgubię - oznajmiła i zaczęła iść w przeciwną stronę
- Czekaj, Shay! - chciałem ją zatrzymać ale szybko ją zgubiłem w tłumie ludzi - Cholera - burknąłem. Próbowałem przez parę minut ją jeszcze znaleźć, może są z powrotem przy barze... Zmierzałem w stronę baru lecz ktoś mnie zatrzymał
- Hej maleńka, szukasz kogoś? - spytał jeden z dwójki facetów może odrobinę starszych ode mnie
- Em, t... tak. Jestem tutaj z siostrą więc lepiej do niej już wrócę
- Na pewno nie będzie się złościć jak zostaniesz trochę z nami, prawda - powiedział cwaniacko drugi i chwycił mnie za nadgarstek - Może się odrobinę zabawimy w trójkę, co mała? - dodał po chwili
- Zabierajcie swoje śmierdzące łapska od mojej własności - ni stąd ni zowąd za nimi pojawił się Rey z nieciekawą miną
- "jego własności"? - burknąłem pod nosem. Złotooki stanął obok mnie i objął jedną ręką
- Jeżeli jeszcze raz któryś z was jeszcze raz chociaż palcem dotknie Shino połamię mu rękę jak gałązkę - dopiero w tym momencie chłopak puścił mój nadgarstek i się odrobinę cofnął. W spojrzeniu Reya było coś co mówiło że nie żartuje. Z grymasami na twarzach oddalili się a ja odetchnąłem z ulgą - Mógłbyś skupić się na swoim zadaniu a nie wyrywaniu facetów?
- Dobrze wiesz że to oni mnie zaczepili... Tak w ogóle to dzięki że mi pomogłeś
- Taa, to było oczywiste że sobie nie poradzisz
- Może od razu mi powiedz że niczego nie potrafię - burknąłem
- Z resztą jak już mówiłem, nie lubię gdy ktoś bierze moje rzeczy bez pozwolenia
- Nie jestem przedmiotem, wiesz!
- W każdym razie, tracimy czas, musimy wydobyć z niego jak najwięcej informacji o Natanie a ty jeszcze zgubiłeś kamerkę
- Właśnie a propo tego faceta, jest mały problem... Shay tu jest, wie o wszystkim i uznała że mnie zastąpi
- Idiota! Czemu jej nie zatrzymałeś?!
- Próbowałem ale zgubiłem ją w tłumie!
- Naprawdę jesteś bezużyteczny... Ja poinformuję Lyna a ty spróbuj ją znaleźć - oznajmił, tylko kiwnąłem głową i poszedłem szukać siostry...
Shayren
Znalezienie blond-pijaczyny nie było trudne. Wykłócał się z kimś przez telefon. Gdy skończył podeszłam do niego powoli.
-Dobry wieczór. Pan tutaj tak sam?...-zapytałam stojąc obok niego.
-Ouh... jak widać już nie. A panienka czeka na kogoś?
-Tak się składa, że nie... Mogłabym zadać panu pytanko?
-Oczywiście, ale mi coś obiecasz.
-A cóż takiego miałabym obiecać?
-Mały drink i romantyczną kolację.
-Hm... brzmi kusząco.-na tym się skończyło. Usiadłam z nim przy barze, po czym zamówił białe wino. Upewniłam się jeszcze, że nic nie ma w napoju. Rozmawiałam z nim o różnych, nieistotnych rzeczach. Minęło może 20 minut jak zebrał się, i oznajmił, że zabiera mnie w tym momencie do restauracji. Mimo zalanym w trzy dupy okazał się gentleman' em. Pomógł mi w ubraniu płaszcza po czym wyszliśmy. Wiedziałam, że Lyn, Rey i Shino nas śledzą, ale nie mogłam się ich wyzbyć. Pijaczyna widocznie był bogaty, ponieważ weszliśmy do jednej z najdroższych i najbardziej luksusowych kawiarenek. Kelner pokazał nam miejsca.
-Możesz zamawiać, co zechcesz, ale teraz twoje pytanie. Jak ono brzmi?-zapytał z uśmiechem, lekko czerwony. Pewnie od alkoholu.
-Ah, wie pan... Szukam niejakiego Natana Sutosu. Zna go pan może?
-Ależ oczywiście! To ja nim jestem. Czasami wychodzę pić, aby się odprężyć... No wie panienka... żona zmarła lata temu a teraz zamordowali mi syna...
-To bardzo przykre... mogę coś dla pana zrobić?
-Wydaje mi się, że spacer wystarczy.
Spędziliśmy dość miłą godzinę, po czym zabrał mnie na spacer do pobliskiego parku. Fontanna była pięknie oświetlona. Mężczyzna trochę się rozmarzył. Pobyłam z nim jeszcze chwilę po czym przeprosił i odszedł. Odetchnęłam z ulgą. Spojrzałam na zegarek, który więc krzyczał, że muszę wracać do domu. Droga przebiegła bez problemu. Gdy przekroczyłam główny próg zauważyłam całą wściekłą trójkę.
-Mogło ci się coś stać! Wiesz, że bym sobie tego nie darował?!-Lyn zaczął na mnie wrzeszczeć.
-A co mnie to obchodzi? Wracaj do tej swojej dziewczyny...-syknęłam i podreptałam do pokoju.
On nie widział swojego błędu? Zapomniał o nim czy jak?... Zamknęłam za sobą drzwi na klucz i skuliłam się pod nimi. Smutek i złość wylewała się ze mnie. Oczy zaczęły puchnąć, a do tego nie mogłam spać... Tuliłam się przez całą noc do poduszki a rano nikt nie mógł wygonić mnie z pokoju, nawet z łóżka się nie dało. Wstawałam tylko do toalety. Koło 11 wszedł Shino z dużym ciastkiem. Usiadł obok i podał mi je.
-Jakoś nie za bardzo mam ochotę...-burknęłam.
-No to zjesz potem...-powiedział.
Porozmawiał ze mną chwilkę i dał jakąś reklamówkę.
-Musisz ją otworzyć, a tym czasem spadam, bo mam coś do zrobienia.-oznajmił i zniknął.
Głęboko westchnęłam i wyciągnęłam z torby dużą, czarną bluzę z napisem "BOOM!!". Od razu przypomniała mi się scena związana z nią. Pamiętam jak Lyn był w nią ubrany i wtedy zapytał mnie, czy będę jego miłością. Były to czasy 2 gimnazjum. Założyłam rzecz i skuliłam się na środku łóżka. Serce tak cholernie mnie bolało...
-Tęsknię za tobą debilu...-mruknęłam cicho i w końcu zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz