Shino
Jak tylko zobaczyłem jak Shay całuje się z tym facetem nie wiem czemu ale zaczęło się we mnie gotować. Zaciągnąłem Shay do środka i trochę nerwy mnie poniosły i zacząłem prawić jej "morały" na temat tego że go w ogóle nie zna a już pierwszego dnia go całuje na do widzenia. Siostra zdawała się w ogóle tym nie przejmować, mogłem się produkować ale ona cały czas tylko potakiwała. Niektóre słowa nawet nie miałem pojęcia dlaczego mówię, Znowu Shiro ingeruje moje ciało. Jak się już wygadałem przeprosiłem Shay że się tak uniosłem i wróciłem do swojego pokoju
- Shiro... Obiecałeś że nie będziesz bez pozwolenia ingerować w to co robię
~ A co nie miałem racji?! Jak ona może całować kogoś kogo w ogóle nie zna! Niech ja go tylko
- Nie, nic mu nie będziesz robił. Też mi się to nie podoba ale bez przesady. Mówisz że ją kochasz tylko dlatego że jest prawie identyczna jak Chi
~ Jest powiązana z Chi więc po części też nią jest!
- Tak, tak - odparłem po czym się położyłem na materacu
~ Nie mów mi że nie masz zamiaru nic nie robić w sprawie tego kolesia
- Jeżeli posunie się za daleko lub ją skrzywdzi, nawet pozwolę ci coś mu zrobić, ale bez zabijania - oznajmiłem, zamknąłem oczy i nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Rano gdy tylko szedłem na dół po schodach podbiegła do mnie Lily
- Shino-sama, przyszedł jakiś pan i pytał się o Pana i Rey-san'a - powiedziała, nie miałem pojęcia co ktoś miałby chcieć ode mnie i od Rey'a. Poszedłem do salonu gdzie siedział młody mężczyzna z blond włosami i szmaragdowymi oczami
- Dzień dobry, przepraszam ale kim Pan jest?
- Tak w ogóle nie powinniśmy się nigdy spotkać ale nie miałem wyjścia - oznajmił z uśmiechem i wstał z kanapy a następnie do mnie podszedł - Jestem Hogo i można powiedzieć że tak jakby jestem twoim duchowym stróżem
- Powiedziałeś że musiałeś się ze mną spotkać, czemu?
- By powiadomić cię o pewnym fakcie - oznajmił i w tym momencie do salonu wszedł Rey - Wspaniale, czekaliśmy na Pana - oznajmił Hogo patrząc na szarowłosego
- O co chodzi co to ma związek ze mną? - spytał dosyć zirytowany
- Z powodu że Shino jest wyższej rangi i oficjalnym następcą tronu zaświatów, został między wami zawarty kontrakt przez pocałunek. Tak więc Pan Rey jest oficjalnie chowańcem Pana Shina
- Że co? Kiedy niby go pocałowałem prosto w usta?!
- Z powodu że jestem duchowym strażnikiem Pana Shina wiem o wszystkim z każdej chwili jego życia. Kiedy pewnego dnia po szkole Pan Shin zaatakował jakąś młodą dziewczynę został on powstrzymany przez Pana Rey'a. Następnie przekazał Pan swoją krew czymś zbliżonym do pocałunku, co zalicza się do sposobu zawierania kontraktu - oznajmił po czym wokół nadgarstków Rey'a przez chwilę zaświeciły się przeźroczyste obręcze - To by było na tyle. Miłego dnia - dodał, "zaświecił się" i zniknął. Rey wyglądał jakby nie dowierzał w to co się właśnie stało, również był trochę wkurzony
- Ty, masz natychmiast odwołać mnie jako sługę!
- Tyle że ja nie wiem jak - odparłem
- Zostałem tym cholernym chowańcem tylko przez durny przypadek, nie obchodzi mnie jak ale masz mnie odwołać - wkurzony chwycił moją koszulę i przyszpilił mnie do ściany, ściskał tak mocno że trudno mi było oddychać
- O... Odsuń się - mruknąłem i bez powodu miotnęło Rey'em przez pół pokoju - Co to było?
- Tak zwana "moc słowa" jeżeli Pan coś powie swojemu chowańcowi on musi to zrobić nawet jeśli tego nie chce - w pomieszczeniu również pojawił się Lyn - Jaka nagła zamiana ról co Rey? - jak widać Lyn mając powód do dokuczania Reyowi nie przegapił okazji by to zrobić
- Chwila moment, ty całowałeś się z Shay, czy to znaczy że...
- Zanim dokończysz pytanie odpowiem już że nie. Jestem demonem wyższej rangi niż Rey więc nie mogę zostać chowańcem - odparł. Zanim Rey się pogodził z tym faktem minęło jeszcze parę godzin. Postanowiłem wyjść się przejść ale jak tylko wyszedłem na taras zobaczyłem jak ten czerwonowłosy całuje i obmacuje Shay, gdy siostra mnie zobaczyła odskoczyła od chłopaka
- Shiro, rób swoje tylko pamiętaj bez morderstw - mruknąłem i momentalnie Siro przejął kontrolę, wyciągnąłem rękę w której pojawił się płomień - Jak wolisz zginąć, szybko czy wolno?
- Shino, nie wolno ci używać Shiro w takich sprawach! - krzyknęła Shay podeszła i walnęła mnie z liścia, chwyciła mnie za rękę i wściekła zaciągnęła do środka - Macie mi się teraz obaj tłumaczyć!
- Z czego tłumaczyć że ten zboczeniec miał rękę pod twoją bluzką i cie obmacywał? Moja reakcja była całkowicie normalna
- Wiesz co Shiro jednak będzie lepiej jak będę rozmawiała z moim bratem - powiedziała i Shiro niechętnie oddał mi kontrolę - Już?
- No - odparłem po czym jeszcze raz mnie uderzyła - Już mi przecież przyłożyłaś
- Tamten liść był dla Shiro a ten dla ciebie
- To chyba tak nie działa, tamten też czułem
- Nie ważne, wiem że jesteś nadopiekuńczy ale przyzywanie mocy byłego króla zaświatów który potrafi mordować tylko dlatego że jakiś facet mnie obmacywał jest wielkim przegięciem!
- Zakazałem mu go mordować
- A ty myślisz że on się tego posłucha? Żeby mi to był ostatni raz wzywania Shiro z tak błahego powodu. Jasne?
- Tak, jasne - burknąłem. Shay wyszyła s powrotem na taras żeby przeprosić chłopaka i po chwili wróciła, rzuciła na mnie jeszcze karcące spojrzenie i poszła do swojego pokoju, ja również poszedłem do siebie. Następnego dnia postanowiłem się przejść po mieście, przez przypadek wpadłem na zielonowłosego, tego którego poznałem będąc w ogrodzie - O hej Shin-chan
- Cześć, już jakiś czas się nie widzieliśmy, wybacz że nawet nie zdążyłem się pożegnać
- Ja powinienem cię przeprosić... Wiesz za Rey'a, wszystkie odrapania się już zagoiły
- Tak, z resztą nic się nie stało, wiem jak to jest mieć zazdrosnego chłopaka
- Etto... Rey nie jest moim chłopakiem
- Mimo wszystko bardzo się wkurzył jak cię pocałowałem, a tak nawiasem mówiąc przepraszam za to. Nie wiem co do końca się ze mną działo - zaczęliśmy rozmawiać gdy po jakimś czasie poczułem mocna szarpnięcie do tyłu
-Znowu masz zamiar coś mu zrobić cholerny dachowcu - znikąd pojawił się Rey, nie był za przyjaźnie nastawiony do zieolnowłosego
- Tylko rozmawialiśmy - burknąłem
- To ja już może pójdę, śpieszy mi się na trening - powiedział nerwowo i oddalił się
- Co ty tu w ogóle robisz? - spytałem jak już byliśmy tylko we dwójkę
- Jako twój chowaniec mam za zadanie również chronienie cię i towarzyszenia ci jak tylko będziesz miał zamiar gdzieś wyjść poza teren posiadłości. Sam nie jestem z tego faktu zachwycony ale mam zamiar rzetelnie wykonywać moje obowiązki
- Od kiedy stałeś się taki posłuszny
- Będąc chowańcem nie mam innego wyjścia - syknął
- Czyli cały czas będziesz za mną łaził? - spytałem a on przytaknął. Ciągła obecność Rey'a obok mnie dekoncentrowała przez co kilka razy prawie wlazłem w słup. Postanowiłem przejść się jeszcze przez park, w pewnym momencie podeszła do mnie jakaś blondynka z dość "wielkimi walorami". Początkowo zapytała się tylko o drogę ale jak jej już odpowiedziałem nie zaprzestała na tym, coś dogadywała chichocząc jak głupia i wypinając swoje wielkie balony tak żebym na pewno na nie spojrzał. Ze względu że praktycznie jestem gejem nie robiło to na mnie wielkiego wrażenia
- Proszę wybaczyć Panienko ale trochę nam się śpieszy - wtrącił się dosyć wkurzony Rey, chwycił mnie za koszule i pociągnął za sobą
- Mi tam się nigdzie nie śpieszy wyszedłem na spacer - powiedziałem jak już byliśmy w pewnej odległości
- Taa... I oglądać napalone cycate suki - odparł nadal mnie za sobą ciągnąć
- Zatrzymaj się i puść mnie! - powiedziałem i szarowłosy chcąc nie chcąc musiał to zrobić
- Co cie tak bardzo obchodzi że jakieś laski do mnie zarywają
- Bo cie koch... Bo jestem zazd... Po prostu nie możesz i tyle! - krzyknął wkurzony ale przy tym lekko się zaczerwienił
- Czy ty właśnie próbowałeś powiedzieć że...
- Zamknij mordę i zatrzymaj te swoje przemyślenia dla siebie. Nie jestem tutaj by oglądać jak flirtuje z tobą jakaś lafirynda!
- Dobrze, przepraszam - powiedziałem z uśmiechem, chyba domyślam się co chciał powiedzieć ale znając Rey'a nigdy się do tego nie przyzna - Znudził mi się już ten spacer. Wracajmy do domu - oznajmiłem, wracając postanowiłem dla odmiany trochę pomęczyć szarowłosego - Rey, a co dokładnie chciałeś przed chwilą powiedzieć? Że ty mnie co?
- Nic ważnego... Zamknij mordę
- Ale to co mówi mój chowaniec jest dla mnie bardzo ważne
- Powiedziałem już coś! Zamknij mordę - po pewnym czasie zacząłem wyczuwać że zbliżam się do "Lini bezpieczeństwa" jeżeli chodzi o wkurzanie Rey'a więc rozsądnie byłoby przestać przestać, ale jednak zaryzykuję
- Jeżeli nie chcesz sam tego powiedzieć. Rozkazuję ci dokończyć tamtą wypowiedź - jeżeli ta "moc słowa" o której mówił Lyn działa w za każdym razem powinno zadziałać. Rey szybko zasłonił sobie usta ręką
- K...Kocham cię... - wydukał ale po chwili wyglądał jakby chciał mnie zamordować
- Ja ciebie też
- Zamknij mordę! - syknął, byliśmy już blisko rezydencji więc się oddalił. Może i było to odrobinę nadużywanie "mojej władzy" ale nie żałuję. Myślałem że nic nie będzie w stanie wytrącić mnie dziś z dobrego humoru lecz jak widać cieszyłem się za wcześnie. Chciałem porozmawiać z Shay o tym co miało miejsce wczoraj ale nie wiedziałem jej nigdzie, musiała pójść do swojego pokoju. Gdy otworzyłem drzwi ujrzałem siostrę w samej bieliźnie i tuż obok niej tego cholernego czerwonowłosego bez koszulki i rozpiętymi spodniami. Próbowałem zachować spokój ale nie udawało mi się to
- Masz 10 sekund żeby opuścić ten pokój. Inaczej przywołam Shiro i zabiję cię tak jak stoję
- Shino! - krzyknęła Shay, wstała, założyła na siebie jakiś szlafrok i siłą wyciągnęła mnie z pokoju - Co ja ci mówiłam...
- Jeszcze nie przyzwałem Shiro a nie mam zamiaru patrzeć co się tutaj dzieje, pójść sobie do swojego pokoju i udawać że nic nie widziałem
- Odezwał się pan cnotliwy - powiedziała chwyciła moją rękę i odwinęła mój rękaw ukazując kilka malinek na przed ramieniu - Myślałeś że tego nie zauważę? Dobrze wiem co robisz z Rey'em i uznałam że nie będę się w to wtrącać więc ty się nie wtrącaj w to co robię z Kyo - powiedziała
- Po prostu się o ciebie martwię. Nie chcę żeby ktokolwiek cię wykorzystał w jakikolwiek sposób. Przepraszam, jestem zbyt nadopiekuńczy - powiedziałem, jeszcze raz przeprosiłem Shay i poszedłem do swojego pokoju.
Shayren
Wróciłam do pokoju. Chłopak miał już ubraną bluzkę i siedział na łóżku. W momencie, w którym mnie zauważył rozłożył ręce i czekał, aż pójdę go przytulić. Leniwie podeszłam do niego i wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Objął mnie bardzo mocno i pocałował w czubek głowy.
-Przepraszam za brata...-wydukałam.
-Nie martw się, a ciesz, że nie znasz mojej siostry...
-Siostry?
-Ta... jest teraz za granicą i nie wiem, kiedy wróci.
-Rozumiem... a będę mogła ją poznać, czy nie?
-Jeżeli tylko chcesz, to jasne. Za tydzień wraca.
Chłopak podał mi sukienkę i pomógł ją zapiąć. Po tym zaproponował randkę. Starałam się jakoś wywinąć, aby na nią nie iść, ale Kyo nie chciał nawet o tym słyszeć. Przed wejściem do domku letniskowego próbowałam jeszcze przekonać go, abyśmy nie szli, ale w tej sprawie mnie nie słuchał. Złapał moją rękę i zaczął gdzieś prowadzić. Szłam obok niego bardzo niepewnie. Bałam się, że spotkamy Lyna, a tego bym nie chciałam. Moje obawy się spełniły. Stanęliśmy naprzeciwko czarnowłosego. Chłopak był zdenerwowany.
-Znalazłaś sobie nowego, co?-syknął.
Nie odpowiedziałam mu. Jego ton głosu nie był przyjazny. Zaczęłam się bać.
-Tsk... traciłem czas na takiego tchórza? Zaczynam wątpić, czy w ogóle coś do ciebie czułem.-odparł.
Nadal nie przestawał. Czułam, jakby jego słowa zamieniały się w igły i wbijały w moje serce. Nie dałam rady powstrzymać łez. Mimowolnie spływały mi po policzkach. Kyo to zauważył i widocznie się zdenerwował.
-Według ciebie jest jakaś "nieidealna", "okropna", "nie warta uwagi". A wiesz co? Takim jak ty, to zależy tylko na kształtach i zboczeniu dziewczyny! Shaa - chan taka nie jest i doskonale o tym wiesz! Tak naprawdę nie możesz pogodzić się z rozstaniem i dlatego ją ranisz! Chcesz, by poczuła to, co ty! Ale to właśnie ty zostałeś winowajcą!-krzyknął.
Czarnowłosy nie ruszył się z miejsca. Jego wściekłość rosła i rosła.
-Stul pysk! Nic o tym nie wiesz! Zostawiła mnie!
-Musiała mieć jakiś powód, nie?
Na tym się skończyło. Czerwonowłosy delikatnie pociągnął mnie za sobą, i gdy znacząco się oddaliliśmy podniósł mi delikatnie twarz, zlizał łzy po czym pocałował. Siąknęłam nosem. Ten widząc, że jakoś nie poprawia mi się humor przyszpilił mnie do drzewa i zaczął całować już namiętniej. Czerwona jak pomidor dałam za wygraną. Gdy skończył spojrzał mi w oczy, co było strasznie zawstydzające. Zasłoniłam twarz dłońmi.
-Ej, no pokaż się...-szepnął błagalnie.
Pokręciłam głową. Zerknęłam na niego. Jego oczy się nieco szkliły. Szybko go objęłam tak, aby nie widział mojej twarzy. Kyo jednak przewidział co chcę zrobić i odsunął się, a ja tym samym patrzyłam mu w oczy. Tym razem nie mogłam się zasłonić, ponieważ trzymał mnie za nadgarstki. Uśmiechnął się.
-Dlaczego ukrywasz twarz? Urocza jesteś...-odparł i pocałował mnie w policzek.
-N-no bo... to jest zbyt... zbyt zawstydzające...-burknęłam.
Czerwonowłosy się cicho zaśmiał. Przez całą drogę się ze mną droczył. Weszliśmy do jakiejś kawiarenki i usiedliśmy w kącie. Czułam się bardzo niepewnie, ponieważ była to moja pierwsza randka. Lyn nigdy mnie nie zabierał, a jeżeli już, to chodziliśmy gdzieś z jego znajomymi, ale nigdy nie byłam szczęśliwa z tego powodu. Widocznie tego nie zauważał. Siedziałam nerwowo naprzeciwko chłopaka i ocknęłam się, gdy podszedł do nas kelner. Po złożeniu zamówienia nadal milczałam. Chłopak położył rękę na moim policzku.
-Nigdy nie byłaś na randce?-zapytał nagle.
Zaprzeczyłam.
-Eh? Jak to? Z tego, co widziałem to miałaś chłopaka...
-Niby tak, ale nigdzie mnie nie zabierał, a jeśli już, to wychodziliśmy z jego znajomymi...
-Jak można tak potraktować taką uroczą dziewczynę? Następnym razem dam mu nauczkę!
Spokojnie zjedliśmy i pośmialiśmy się. Nie sądziłam, że to może być takie przyjemne. Chodziliśmy jeszcze po mieście aż do wieczora. Nie chciałam wracać do ośrodka, więc Kyo zaproponował, bym przenocowała u jego babci. Zgodziłam się, ponieważ wydawała mi się naprawdę miłą staruszką, którą z resztą była. Przywitała nas nowymi wypiekami. Bardzo się ucieszyła, gdy mnie zauważyła. Po wejściu do salonu zauważyłam wysoką dziewczynę, która miała różowe włosy i morskie oczy. Patrzyła na mnie dość przenikliwie. Chłopak także pojawił się w pomieszczeniu.
-Kyo, kto to jest?-zapytała i wskazała na mnie palcem.
-Moja dziewczyna.-odparł nieco niechętnie.
Do pokoju również weszła starsza pani.
-Ależ to jest członkini rodziny królewskiej!-powiedziała szybko i jakby z zatroskaniem.
Dziewczyna patrzyła na mnie wielkimi oczami. Jakby trochę nie dowierzała.
-Twoi rodzice wiedzą, że tu jesteś?
-Nie widziałam ich już jakiś czas, a brat wie.-wydukałam.
-Rozumiem... Przepraszam, że jestem podejrzliwa, ale ostatnio jak Kyo miał dziewczynę, to go wykorzystała...-odparła po czym chciała kucnąć, aby się ukłonić.
Nerwowo zaczęłam ją powstrzymywać. Patrzyła na mnie lekko zdziwiona.
-Nie lubię, gdy ktoś traktuje mnie jak księżniczkę, więc proszę...-odparłam.
Kobieta przytaknęła.
-Jestem Taira, a ty?-zapytała.
-Shayren.
-Ale ja cię pytam o twoje prawdziwe imię.
-Przepraszam, ale nie mogę go podać...-odparłam szybko.
-Na szczęście cię poinformowali o tym.-mruknęła.
Usiedliśmy przy stole. Jak się okazało, dziewczyna nie była kimś złym. Spokojnie zjedliśmy. Po tym chłopak odprowadził mnie, co było błędem, ponieważ przed drzwiami stał Shino. Podszedł do nas.
-Chciałbym z tobą porozmawiać, Kyo.-odparł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz