Shino
Chciałem porozmawiać z czerwonowłosym, siostra spojrzała na mnie niepewnie
- Spokojnie nie zabiję go - dodałem - Zostawisz nas samych? - spytałem siostry, niechętnie weszła do dokmu letniskowego zostawiając nas samych
- Tak więc... O co chodzi?
- Lubisz moją siostrę?
- Oczywiście że tak...
- Wiesz że bez powodu nie zachowuję się "tak" kiedy ktoś dobiera się do mojej siostry. Nie chcę żeby ktoś ją wykorzystał lub żeby miała złamać serce. Już raz ją ktoś skrzywdził, nie chcę żeby to się stało ponownie
- Mówiąc "ktoś" masz na myśli Lyn'a?
- Shay ci mówiła?
- Nawet go dziś spotkaliśmy spacerując. Straszny z niego dupek. Jeżeli po tym wszystkim co jej zrobił choć na krokach się do niej zbliży chyba coś mu zrobię - powiedział po czym się cicho zaśmiałem
- W tej kwestii myślę że się dogadamy. Może nie jesteś taki zły jak myślałem. Ale pamiętaj jeżeli ty również coś jej zrobisz zabiję, rozumiesz?
- Nie musisz się o to martwić. Nie mam zamiaru jej tego robić
- Mam nadzieję - powiedziałem a Kyo wyciągnął do mnie rękę na znak zgody po chwili ją uścisnąłem - postaram się nie wtrącać w wasz związek - dodałem - Shiro też postaram się pilnować - to już powiedziałem ciszej do siebie
- Właśnie wcześniej powiedziałeś że przyzwiesz Shiro. Kto to jest? - spytał czerwonowłosy
- A nie ważne, to dość skomplikowane - odparłem - Mam jeszcze zawołać Shay? - spytałem kierując się w stronę drzwi, chłopak przytaknął. Jak tylko przekroczyłem próg domu Shay spojrzała na mnie z zaskoczeniem
- Wiem że podglądałaś przez okno
- Może...
- Myślałaś że go chce zabić czy co? Zrobie to dopiero kiedy cie skrzywdzi... No co tak stoisz, twój chłopak na ciebie czeka - powiedziałem
- Dziękuję że się starasz Shin - zaśmiała się i wyszła. Poszedłem do mojego pokoju i dosłownie kilka sekund po tym zadzwonił mój telefon
- Hej Arthur co tam
- Hej, pamiętasz że poprosiłeś mnie o to bym szukał informacji o ludziach którzy mogą coś wiedzieć o Natanie?
- No pamiętam, znalazłeś kogoś?
- Nawet się trafiło że mieszka w tych okolicach gdzie teraz jesteście. Można ją potkać w parku. Za chwile ci prześle zdjęcie - rizłączył i po chwili dostałem wiadomość ze zdjęciem. To była ta blondynka którą wtedy spotkałem na spacerze. Przystawiała się do mnie więc jeżeli będę udawał że z nią flirtuję uda mi się coś z niej wydobyć. Ale pozostaje jeden problem. Jeżeli Rey pójdzie ze mną możliwe że nie będę mógł działać wolno. Musze znaleźć Reyowi jakieś zajęcie na czas spotkania. Łaziłem po pokoju i rozmyślałem na głos nad różnymi opcjami by na pewno Rey nie przyszedł
~ Nie możesz mu po prostu powiedzieć co planujesz? - naglę odezwał się Shiro
- Już nie pamiętasz jak zareagował na spacerze?
~ No tak ale tym razem byłoby wszystko zaplanowane...
- Wole nie ryzykować, jeszcze później wyjedzie mi z tymi jego karami
~ A co to za problem, on jest twoim chowańcem to, powinien się słuchać ciebie a nie ty jego. Jedno słowo i nie będzie miał wyjścia będzie musiał cie zostawić... Poza tym myślałem że podoba ci się w jaki sposób ten lis cię traktuje... Masochista
- Z... Zamknij się! Mógłbyś mi trochę pomóc?
~ Po prostu daj mu jakieś niewykonalne zadanie a jak wrócisz to mu je odwołasz - powiedział to takim tonem głosu jakby to było oczywiste. Następnego dnia przed pójściem na spotkanie zabrałem Rey'a do ogrodu domku letniskowego i rzuciłem niewielką igłę w stronę roślin
- No i co to miało na celu? - burknął złotooki
- Masz ją znaleźć
- Że jak? Niby po co?
- Muszę gdzieś wyjść załatwić coś sam a żebyś się za mną nie szwendał znalazłem ci zajęcie
- Niby gdzie idziesz
- Nie twoja sprawa. Szukaj igły - odparłem a szarowłosy mamrocząc coś pod nosem poszedł w stronę rabatek. Za to ja poszedłem do miasta poszukać tej dziewczyny w parku. Nie było to trudne, po kilkuminutowym spacerze trafiłem na nią. Od razu mnie zauważyła i zaczepiła
- Tym razem bez kolegi? - spytała z uśmiechem
- Taaa, przepraszam za niego
- Nic nie szkodzi. Jestem Kasumi
- Miło mi cię poznać, jestem Shino
- Jesteś tu na wczasach?
- Tak, a ty?
- Nie, mieszkam niedaleko
- To dlaczego się mnie wtedy pytałaś o drogę?
- Oczywiście żeby do ciebie zagadać. Wiem, trochę żałosne - powiedziała na co wymuszenie zaprzeczyłem. Z każdą chwilą rozmowy zaczęła coraz bardziej ze mną flirtować, starałem się między czasie zadawać jej pytania - Mogę odpowiedzieć na wszystkie pytania jeżeli dasz mi 2 całusy, jeden ja dam tobie a drugi ty dasz mi, zgoda? - oznajmiła z uśmiechem. Jeżeli naprawdę coś wie na temat Natana to chyba mogę się zgodzić. Gdy już ona mnie pocałowała a ja ją zadzwoniła jej komórka, oddaliła się odrobinę i odebrała w tym momencie poczułem jak ktoś mnie chwyta za rękę i ciągnie za sobą. Ku mojemu zaskoczeniu był to Rey. Gdy oddaliliśmy się wystarczająco daleko zatrzymał się gdzieś gdzie było mało ludzi. Na asfalt upuścił igłę którą rzuciłem do ogrodu
- To są te twoje sprawy do załatwienia? - patrzył na mnie z żądzą mordu
- To nie tak. Ona wiedziała coś o Natanie. Prawie udało mi się z niej wydobyć coś pożytecznego
- Czy ty w ogóle wiesz kim ona jest? To Kasumi Hirata, jedna z najgroźniejszych wiedźm jakie żyją
- Ona jest... Wiedźmą?
- A co żeś myślał że wiedźmy mają wygląd starej baby z wielkim pryszczatym nosem, chodzi cała na czarno i ma latającą miotłę?
- Nie. Ale nie spodziewałem się że wiedźma będzie wyglądać jak nastolatka
- Niektóre Wiedźmy mają nawet ponad 150 lat a odmładzają się magią... W każdym razie, jeżeli ona trzyma z Natanem nie mogę pozwolić byś przebywał z nią sam - burknął - Wracamy - dodał po chwili i znowu zaczął mnie ciągnąć za rękę. Jak już byliśmy w domku letniskowym, zaciągnął mnie do swojego pokoju i rzucił na łóżko, zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć wziął jakąś chustę i zawiązał mi usta - Jeżeli nie będziesz mógł mówić nie będziesz mógł kazać mi przestać, a najwyraźniej muszę ci przypomnieć że tylko ja mam prawo do dotykania ciebie - powiedział zaczynając mnie rozbierać. Ilekroć chciałem odwiązać chustę złotooki chwytał moje ręce i robił mi gdzieś dość bolesną malinkę - Jeżeli nie przestaniesz to zwiążę ci te łapy - syknął zirytowany. Gdy już zdjął ze mnie wszystkie ubrania i we mnie wszedł po chwili rozwiązał chustę - Jeżeli chcesz żebym przestał możesz to powiedzieć teraz - powiedział z wrednym uśmieszkiem, wiedział że nie będę w stanie teraz tego powiedzieć. Pod sam koniec mnie pocałował co mnie dosyć zdziwiło. Czułem się jeszcze bardziej senny niż zwykle i momentalnie zasnąłem. Jak się obudziłem miałem straszne zawroty głowy. Ubrałem się i wyszedłem z pokoju, będąc blisko salonu straciłem równowagę i upadłem na podłogę. Gdy Lily to zauważyła spanikowała i szybko do mnie podbiegła
- Shino-sama, wszystko w porządku? Nic Panu nie jest?
- Spokojnie Lily, nic mi nie... - nie zdążyłem dokończyć zdania jak zacząłem kaszleć krwią. Przerażona dziewczynka pobiegła szybko zawiadomić resztę co się dzieje. Rey pomógł mi przejść na kanapę między czasie dostałem również dreszczy
- To nie jest żadna choroba, wyczuwam w tym czarną magię. To musi być sprawka tej cholernej wiedźmy jak cię pocałowała - oznajmił szarowłosy
- Czyli to jakiś urok? Jak go można zdjąć? - spytała Shay stojąc obok
- Są tylko trzy sposoby na zdjęcie uroku... Pierwszy to dobrowolne zdjęcie czaru przez wiedźmę która go rzuciła... Drugi to zabicie jej ale wiedźm tak łatwo nie da się zabić... I trzeci trzeba przygotować specjalny eliksir ale nikt z nas nawet nie miał styczności z alchemią - powiedział po czym przyłożył rękę do mojego czoła po czym zaczął kierować się w stronę drzwi
- Gdzie ty idziesz?! - spytała zirytowana Shay
- Znaleźć ją rzecz jasna. Jako chowaniec moim obowiązkiem jest chronienie mojego Pana, a jeżeli się nie pospieszymy Shino może kopnąć w kalendarz
- Pójdę z tobą - oznajmiła siostra
- Sam dam sobie radę
- Wątpię... Znając ciebie będziesz chciał wszystko załatwić siłą a sam przyznałeś że trudno jest zabić wiedźmę. Tu chodzi o mojego brata, z resztą jestem mu coś winna po tym jak specjalnie dla mnie męczył się z tym rubinem. Idę z tobą i bez dyskusji... Lily zostaniesz przy Shinie i będziesz nadzorować jego stan, jeżeli to będzie jakoś możliwe spróbuj złagodzić objawy - powiedziała na co dziewczynka przytaknęła. Siostra i Rey wyszli z domu a ja z każdą chwilą czułem się coraz gorzej, czułem jak tracę przytomność.
Shayren
Jakoś tak nie za specjalnie mi się widziało iść z Rey' em. Nadal pamiętałam o jego karze i zapomnieć nie miałam zamiaru. To byłoby zbyt piękne, jeżeli bym mu darowała. Po 15 minutach podbiegła do nas dziewczyna, która odpowiadała opisowi, a mina szarowłosego mówiła mi, że to właśnie ona.
-Przepraszam, chciałabym zapytać, czy nie mogłabyś może zdjąć klątwy z mojego brata?...-zapytałam nieco niepewnie.
-Ależ oczywiście, że bym mogła, ale najpierw chcę znać powód, dlaczego mnie zostawił.-odparła nieco obrażonym tonem.
Westchnęłam głęboko.
-Chodzi o to, iż mój brat ma chowańca, którym jest ten chłopak za mną. Nie wiem, co go napadło, aby go od ciebie odciągał... bardzo za nich przepraszam...-powiedziałam i skinęłam głową na znak szacunku.
Także uczyniła ten gest i poszła za mną do rezydencji. Szybko się uwinęła.
-No, po sprawie.
-A, właśnie, mam pytanie... Znasz może człowieka, o imieniu Natan? Wysoki, blondyn, mniej więcej w średnim wieku...-zapytałam z nutką nadziei w głosie.
-Ależ oczywiście, że znam! Mogę nawet podać adres. Mieszka w moim sąsiedztwie.
Napisała na kartce ulicę, numer domu i wręczyła mi ją. Podziękowałam jej jeszcze raz. Zwróciłam się w stronę chłopaków.
-No? Widzicie? Tak się załatwia sprawy. Uczcie się, bo wam ratuję tyłki.-odparłam i skierowałam się w stronę przedpokoju.
-A ty gdzie?-brat szybko doszedł do siebie.
-To nawet na spacer nie mogę? Na szczęście nie mam kogoś, kto by za mną łaził jak cień. Wrócę przed 20.-oznajmiłam i wyszłam. Mimo, iż było lato i jeszcze trwały wakacje, to no cóż. Dzień był dość chłodny, a do tego wiało... Zmagałam się z siłą jak ktoś uderzył mnie w tył głowy. Ocknęłam się w pokoju, który był tradycyjnie urządzony, a ja leżałam w yukacie. Zmrużyłam oczy i rozejrzałam się po pokoju. Nikogo nie było...Wszędzie cisza i spokój. Nieco to denerwowało, więc powoli i chwiejnie wstałam. Postanowiłam rozejrzeć się po korytarzach. Delikatnie przesunęłam drzwi i wyjrzałam zza nich. Nic. Powoli zaglądałam do każdego z pokoi, jak w końcu kogoś spotkałam. Chłopak siedział do mnie plecami. Miał włosy takie, jak Kyo. Zrobiłam jeden krok i czerwonowłosy się odwrócił. Jedno oko miał morskie, ale drugie czarne. Wystraszyłam się nieco.
-Już się obudziłaś?-zapytał najnormalniej w świecie.
Przytaknęłam lekko. Wstał i podszedł do mnie, ale przystanął w odległości około metra.
-Jestem Shibo, i nie musisz się mnie obawiać. Moim zadaniem jest cię chronić.-odparł.
-Chronić?... Czyli jesteś chowańcem?
-Nie. z własnej woli zgłosiłem się na stanowisko twojego strażnika, panienko Shayren. Na co dzień jednak za tobą nie chodzę, a tylko w momentach, gdy wyczuwam niebezpieczeństwo w twoim otoczeniu.-wyjaśnił.
Przytaknęłam lekko. No, może do końca tego nie rozumiałam, no ale trudno. W końcu to ogarnę. Gestem wskazał, abym usiadła i nieco mozolnie wykonałam tę czynność.Nagle zaczęłam kichać, a do tego głowa zaczęła mnie boleć...Chłopak przyłożył mi dłoń do czoła i wyglądał na zmartwionego. Podciągnął mnie i zaprowadził do pokoju, w którym się obudziłam. Przykrył szczelnie kocem po czym na chwilę wyszedł. Wrócił ze srebrną tacką i położył ją obok łóżka. Z każdą minutą słabłam. Nie mogło to być zwykłe przeziębienie. Nie czułabym się aż tak źle. Podparłam się rękami i usiadłam. Podał mi jakiś napar, który mocno pachniał miętą i cytryną. Nieco niechętnie go wypiłam i znów się położyłam. Ciągle się przekręcałam. Czułam, jakby ktoś podpalił mi żołądek. W końcu jakoś udało mi się zasnąć, ale nie było to coś, co chciałam zrobić. Widziałam pełno krwi. Ona dosłownie lała się tam, gdzie tylko mogła. Wszędzie było pełno trupów i ludzi, którzy czołgali się po ziemi, ale po chwili umierali. Po środku widniała dwójka postaci. Przypominali mi mnie i Shina. Byli nawet przytłaczająco do nas podobni, ale mieli inny kolor oczu, były zielone. Były jakby pustawe i bez duszy. Z oddali wyłonił się wysoki mężczyzna. Śmiał się.
-Ah, moje kochane naczynia...-szepnął.
Spojrzeli na mnie, a ja po chwili zaczęłam uciekać. Mimo to nie gonili mnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz