czwartek, 2 czerwca 2016

Rozdział 13

Shino

Ślęczałem nad tymi cholernymi książkami cały dzień, nie robiąc ani jednej przerwy na jedzenie. Jak już zaczęło robic się późno wyszedłem z bibloteki, przekoąsiłem coś i zacząłem się kierować w stronę mojego pokoju, po drodze lis zatrzymał mnie patrząc na mnie podejrzliwie
- Czego chcesz? - spytałem próbując zachować pozory
- Nie myśl że nie rozpoznam że coś jest nie tak. Co zrobiłeś z Shinem?
- Ja jestem Shinem
- Shino którego znam jak tylko się do niego odezwę robi się czerwony jak burak... Gadaj co z nim zrobiłeś
- Ehhh... Kolejny... Ja jestem częścią Shina, jeżeli ci to nie pasuje gówno mnie to obchodzi... Nie mam pojęcia za co "drugie ja" ciebie tak strasznie kocha. Kto by był w stanie pokochać tak podłą istotę jak ty - po tych słowach lis chwycił moją koszulę i przyszpilił do ściany cały wściekły - Nie radziłbym zaczynać awantury, w porównaniu do tamtego bezużytecznego Shina jestem wstanie użyć moich mocy i nie zawaham się ciebie zabić - po chwili mnie puścił i odszedł gdzieś wściekłym krokiem. Przez kolejne dni próbowałem odnaleźć coś przydatnego w księgach które były w bibliotece ale na nic. Gdy przechodziłem korytarzem, widziałem że lis niesie w ręce jakąś księgę, wyglądał jakby nie chciał by ktokolwiek widział że ją ma. Wydawało mi się to dosyć podejrzane, zaniósł księgę do swojego pokoju, po chwili Lyn go zawołał więc oddalił się. Postanowiłem skorzystać z okazji by sprawdzić co tak bardzo stara się ukryć. Wszedłem do pokoju lisa. Księga leżała na łóżku, otworzyłem ją, jak się okazało była to bardzo zaawansowana czarna magia, być może będzie w niej coś przydatnego by wskrzesić Shay. Nie zdążyłem nic zrobić jak zauważyłem że zwierciadło po drugiej stronie pokoju zaczęło się dziwnie świecić a odbicie robiło się nie wyraźne. Odrobinę do niego podszedłem jak naglę jakaś dziwna siła zaczęła wciągać mnie do środka. Najwyraźniej musiał to być jakiś portal między wymiarami. Spadałem jakieś kilka sekund jak w końcu łupnąłem o ziemię. Podniosłem się cały obolały i zacząłem się rozglądać. Niebo było w różnych odcieniach pomarańczu które przysłaniały szare chmury, trawa i liście na drzewach miały dziwny blady kolor - Gdzie ja do cholery jestem? - mruknąłem sam do siebie
- To są zaświaty - usłyszałem wysoki głos, rozglądnąłem się wokół siebie i ujrzałem małą dziewczynkę, miała krótkie blond włosy, niebieskie oczy i dziwny ciemny znak na lewej części twarzy - Skoro tu jesteś oznacza to że nie żyjesz! - powiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy - Ale muszę przyznać że nie wyglądasz jak zła osoba, dziwne że się znalazłeś akurat tutaj
- Chyba zaszło nieporozumienie... Nie jestem martwy...
- W takim razie jak się tu znalazłeś?
- Nie ważne... Czyli ty jesteś... też...?
- Nie, nie jestem człowiekiem... Jestem demonem. My możemy się przemieszczać przez problemu między wymiarami bez żadnych konsekwencji
- Konsekwencji? To znaczy?
- Skoro uważasz że nie jesteś martwy to pasowałoby żebyś się szybko stąd wydostał... Każda żywa istota która tutaj trafi powoli zostaje wysysana z niej energia życiowa... Czyli krótko mówiąc każda minuta tutaj sprawia że umierasz
- Chwila jesteś demonem prawda? Demony potrafią przemieszczać się między wymiarami. Mogłabyś mi pomóc się stąd wydostać?
- Obawiam się że niestety nie... Nie jestem jeszcze wyćwiczona i ledwo potrafię zrobić portal dla samej siebie a co dopiero na człowieka
- Szlag - burknąłem pod nosem
- C...Co to jest? - spytała pokazując na moją klatkę piersiową, przez ubranie prześwitywał jakiś blask formujący się w kształt. Rozpiąłem koszulę do połowy by lepiej zobaczyć przyczynę, dziewczynka westchnęła jakby była czyś zaciekawiona - To jest przecież znak Rodu Królewskiego! Jesteś następcą Tronu Zaświatów
- Co? Znaczy wiedziałem że jestem jakimś tam księciem czy coś w ten deseń ale "Zaświatów"?
- Według przepowiedni miałeś tu przybyć po swojej śmieci by władać tym wymiarem
- Tyle że ja nie jestem martwy
- Mogę Pana zaprowadzić do zamku tam na pewno będzie ktoś kto pomoże Panu wrócić do tamtego świata
- Dobrze... Jak masz w ogóle na imię?
- Lily! - odpowiedziała z uśmiechem. Dziewczynka zaczęła mnie prowadzić w stronę zamku, gdy ujrzałem budynek miałem mieszane uczucia. Z jednej strony był piękny ale z drugiej mroczny i wywołujący dziwne uczucie. Gdy weszliśmy do środka zatrzymaliśmy się w jakiejś hali - Pójdę po Klausa on na pewno Panu pomoże, proszę tu na chwilę poczekać - oznajmiła, przytaknąłem gdy tylko dziewczynka wyszła przeszły mnie dziwne ciarki i zrobiło mi się słabo... Starałem się to ignorować i rozglądałem się po pomieszczeniu. Wysoko w górze zostały zamontowane wielkie witraże lecz gdy patrzyłem na nie przez chwile, niektóre zmieniały swój kształt... Naglę dostrzegłem coś dziwnego, w jednym oknie, scena przedstawiona na witrażu bardzo przypominała scenę w której ten idiota zabił Shay, za to w drugim oknie widniała postać podobna do mnie, wyglądała jakby w bólu konała ze zmęczenia. Widok tego lekko mnie przeraził, nie wiedziałem co na ten temat mam myśleć, czy ja tu umrę? Moje rozmyślenia przerwał mi dźwięk otwierających się drzwi. Do pomieszczenia ponownie wbiegła dziewczynka a za nim wkroczył mężczyzna, również miał blond włosy i błękitne oczy. Podszedł do mnie i klęknął przy mnie na jednym kolanie
- Jestem zaszczycony móc widzieć cie przedwcześnie Panie. Lily mi opowiedziała o wszystkim, proszę iść za mną, w mgnieniu oka pomogę Panu wrócić do ludzkiego świata - powiedział, wstał i podszedł do drzwi czekając na mnie. Miałem wobec niego złe przeczucia ale najwyżej jeżeli będzie coś kombinował użyję jednej z moich mocy. Poszedłem więc za mężczyzną do jakiejś komnaty w niższych partiach zamku. Zatrzymaliśmy się, momentalnie oplotła mnie jakaś niewidzialna siła przez co nie mogłem się ruszyć - Takie coś ma być królem?! To chyba jakiś żart
- Wiedziałem że coś jest z tobą nie tak - mruknąłem próbując się uwolnić ale nie mogłem uwolnić ani jednej z moich zdolności
- Nawet się nie wysilaj. Puki jesteś w ludzkiej postaci w tym świecie nic nie możesz zdziałać. A ja już dopilnuję żebyś mi tu nie umarł. W ten sposób ty nigdy nie odziedziczysz tronu a będziesz cierpiał całą wieczność... Gdy dziedzic zniknie ktoś będzie musiał w końcu objąć władzę prawda? A zgadnij kto jest zaraz po tobie w kolejce do tronu?
- Wnioskując po twoim parszywym zachowaniu, ty - burknąłem. Mężczyzna wrzucił mnie do jakiejś klatki której pręty zaczęły świecić
- Ta klatka zapewni ci energie życiową ale tylko w takich ilościach żebyś mi tu nie kopnął w kalendarz. Miłego dnia "Wasza wysokość" - powiedział szyderczo i wyszedł z pokoju. Nie wiem jak długo siedziałem tutaj ale z każdą minutą czułem się coraz gorzej
- Shino - usłyszałem znajomy głos. Podniosłem się resztami sił i ujrzałem Shay, łzy same napłynęły mi do oczu - Nie płacz, wszystko będzie w porządku - powiedziała spokojnym głosem. Wyciągnąłem rękę między kraty by chwycić jej dłoń ale moja ręka przenikała przez nią. Byłem w nią wpatrzony jak w jakiś święty obrazek, całą swoją osobą rozświetlała to ponurą ciemną komnatę, nie była zabrudzona złem tego świata, nie wiedziała, co to grzech. Była czysta jak pierwszy śnieg. Powoli stopniowo zaczynała znikać
- Czekaj, nie, proszę!
- Wkrótce się spotkamy braciszku - powiedziała i zupełnie zniknęła a celę ponownie opanował mrok. Siedziałem tak bez ruchu przez jakąś chwilę gdy naglę usłyszałem skrzypienie otwierających się drzwi
- Shino-sama! - do pomieszczenia wpadła przerażona Lily - Czy to Klaus, on to Panu zrobił?
- Lily, posłuchaj mnie... Umiesz się przemieszczać między wymiarami prawda?
- Tak, odrobinę
- Mogłabyś przenieść się do świata ludzi?
- Chyba tak
- Wspaniale. Znajdź w Japonii na terenie Kento Rezydencje Dwóch Biegunów, jedna strona domu będzie jasna a druga ciemna... Powinnaś spotkać tam dwa demony, Lyna i Reya. Poproś ich w moim imieniu o pomoc, nie gwarantuję że się któryś z nich zgodzi ale nic sensowniejszego nie przychodzi mi do głowy. Dasz radę?
- Dam z siebie wszystko Shino-sama - oznajmiła i wybiegła z pomieszczenia. Do jakiego poziomu ja muszę się zniżać żeby prosić tego cholernego lisa o pomoc... Ale jeżeli nic nie zrobię, nie wiadomo jak długo będę się jeszcze tutaj męczył. Nie wiem ile czasu upłynęło usłyszałem jak ktoś wchodzi do pomieszczenia. Obejrzałem się za siebie
- Nie wiedziałem że kiedykolwiek to powiem ale, cieszę się że cię widzę lisie - powiedziałem gdy zniszczył parę prętów klatki
- Przyszedłem tu tylko dla świętego spokoju, na mała cholera cały czas za mną łaziła i jojczała żebym ci pomógł... No dobra, jeżeli nie chcesz wąchać kwiatki od spodu lepiej się pośpieszmy i wracajmy - oznajmił i zaczęliśmy iść w kierunku jakieś sali
- Gdzie my idziemy
- Do portalu a gdzie niby
- Nie możesz jakiegoś wyczarować czy co?
- Nie mogę. Nie jestem tu mile widziany a dowiedzieli się już że mają nieproszonego gościa, założyli barierę przez którą nie mogę wyczarować portalu ale jest na szczęście jeden działający w tym zamku
- Ale on jest w pokoju Klausa - oznajmiła Lily
- Jeżeli chcemy się stąd wydostać nie mamy innego wyjścia
- No, no, no... Kogo moje oczy widzą. Jak tam Rey, dobrze wiesz że nie masz tutaj wstępu a jeżeli już powrót ma oznaczać karę śmierci
- Myślisz że się ciebie boję? Zawsze byłeś ode mnie słabszy Klaus
- Pod twoją nieobecność poprawiłem się w technikach walki... Tak bardzo pragnąłem utłuc się własnymi rękami. Czekałem tak długo aż znowu pojawisz się na zamku bym mógł cie zabić
- Cóż to sobie poczekasz jeszcze trochę, nie mam jeszcze zamiaru umierać - momentalnie między nimi zaczęła się walka - Lily, zaprowadź Shino do portalu, dołączę do was później! - krzyknął unikając ataku Klausa. Zacząłem biec za dziewczynką ale czułem że coraz bardziej tracę siły i trudniej było mi się poruszać. Naglę podłoga się zatrzęsła przez co upadłem i ledwo mogłem się podnieść. Kątem oka zauważyłem że Rey zaczynał przegrywać. Jeżeli teraz on zamorduje lisa nie będzie szansy na ucieczkę. W pewnej chwili rozbłysło oślepiające światło, zanim zdążyłem się zorientować co się stało Klaus leżał "wbity" w podłogę. Gdy cały kórz opadł dopiero zauważyłem stojącą za nim Shay. Nie wierzyłem własnym oczom, chciałem podejść i ją przytulić ale nie miałem nawet siły się podnieść. Naglę poczułem jak tracę przytomność... Co? Nie! Nie teraz! Wytrzymaj jeszcze trochę i zostań świadomy! Mimo moich starań i tak w końcu straciłem przytomność. Obudziłem się dopiero w swoim pokoju. Nie mogę opisać złości jaką teraz odczuwam... W końcu spotkałem ją ponownie a nie mogłem zamienić z nią ani słowa! Wstałem z łóżka i poszedłem w stronę salonu, na fotelu siedział Rey, miał na sobie kilka bandaży
- Shino-sama! - naglę zza kanapy wyskoczyła Lily i się we mnie wtuliła - Nic Panu nie jest, tak bardzo się bałam!
- Lily? Co ty tu robisz?
- Została wygnana - oznajmił lis
- Wygnana?
- Za to że bez konsultacji i pozwolenia się przeniosła do świata ludzi i mnie sprowadziła do zamku. Gdybym ją zostawił tam, zostałaby zabita prędzej czy później
- Łał to ty masz jakieś uczucia? Niesamowite...
- Zabawne... Nie myśl sobie że zapomniałem o tobie, wiem że nadal utrzymujesz władzę nad jego ciałem. Znajdę jeszcze sposób by przywrócić tamtego Shina
- Powodzenia lisie - odparłem szyderczo
- Czyli... Mogę tutaj zostać?
- Tak możesz Lily - odparłem - Idź do pokojówek pokażą ci twój pokój - dodałem po czym dziewczynka od razu tak zrobiła
- W tej formie również nie jesteś całkowicie bezduszny - burknął demon - Zastanawia mnie jedno... Jakim cudem znalazłeś się w zaświatach
- Nie muszę ci o wszystkim mówić
- Moje lustro prawda? - powiedział drwiąco
- Powiedziałem coś - syknąłem i wyszedłem z pomieszczenia. Musiałem w dalszym ciągu szukać sposobu czy Shay "wróciła do żywych". Jeżeli w księdze tego lisa było coś na ten temat muszę ją za wszelką cenę zdobyć....


 Shayren


Po tym, co zobaczyłam w Zaświatach postanowiłam odwiedzić Shino. To, że tam byłam to czysty przypadek. Po prostu rodzice kazali mi coś załatwić. Tansu pomógł mi się zmaterializować, abym nie przenikała przez ściany i nikogo nie straszyła. Było to trudne i męczące, a do tego tylko na tydzień. Po tym znów stanę się niematerialna.
-Przez pierwsze dni będzie się u ciebie objawiał Ghoul, więc uważaj...-ostrzegł.
-Okej, okej... rozumiem.
Porozmawiał jeszcze ze mną po czym zabrał na ziemię. Przekroczyłam główną bramę, ale w momencie wykonania tej czynności serce zaczęło mnie strasznie boleć. Postanowiłam to jednak przewalczyć. Musiałam się z nim zobaczyć i sprawdzić, czy wszystko w porządku. Cicho otworzyłam drzwi i zakradłam się do środka. Nagle ktoś mnie zaskoczył.
-Panienka Shayren?-już chyba słyszałam ten głos. Odwróciłam się.
-Oh, witaj Klaus. Nie zapominasz chyba, o swojej karze, czyż nie? Tak bardzo pragnąłeś tronu, ale gdyby Shino zaginął ja zaczęłabym rządzić 3 wymiarami, a ciebie skazała na śmierć.-syknęłam i kopnęłam mężczyznę.
-Masz szczęście, że to nie ja mam zasiąść na tronie Zaświatów... Wiedz, że mam wielkie serce do takich karaluchów jak ty. Kaci się tobą zajmą.-mruknęłam i wezwałam ich. Nie chciałam sobie brudzić rąk, a do tego nie potrafiłam oglądać, jak ktoś umiera. Przeciągnęłam się lekko i weszłam na piętro. Przede mną "wyrosła" mała postać. Zastanawiało mnie, kim jest i skąd jest...
-Hej, jak masz na imię?-zapytałam z uśmiechem.
-Lily.-powiedziała niepewnie.
-Piękne imię, ja jestem Shayren. Możesz mi powiedzieć, co tu robisz?
-Księżniczka Shayren?!-powiedziała głośniej i gdzieś pobiegła.
Czy ja naprawdę jestem taka straszna, żeby nawet dziecko się mnie bało?... Powoli zmierzałam w stronę pokoju brata, ale nie zdążyłam jak ten pojawił się obok. Wyglądał na zdziwionego.
-Shay? Jak ty tu?...
-Tansu pomógł mi się zmaterializować i oto jestem. Cieszysz się?-zapytałam z uśmiechem.
Chłopak nagle mnie przytulił. Chyba płakał ze szczęścia.
-Ah, Shin. Możesz mi wyjaśnić, skąd ona się tu wzięła?-zapytałam patrząc na dziewczynkę.
-Została wygnana, bo bez pozwolenia otworzyła portal i sprowadziła Rey' a, aby mi pomógł.-wyjaśnił.
-Wymorduję Radę... zobaczysz... Niech no ja tylko dorwę się do Tronu Nieba... te staruchy pożałują...-krew zaczęła się we mnie gotować ze wściekłości. Chwilę potem obok przeszedł Rey. Także chciał mnie uścisnąć, ale się odsunęłam.
-Mam doskonałą pamięć, więc i tak zapłacisz mi za tak karygodne zachowanie, jednak nie śmiercią, a torturami. Zaprzyjaźniłam się z Cerberem, a on bardzo, ale to bardzo nie lubi lisów...-powiedziałam.
Szarowłosy szybko się ulotnił. Jakoś nie chciało mi się za nim iść. Za dużo roboty...
-Właśnie... nadal szukam sposobu, aby cię wskrzesić...-Shin widocznie bardzo się starał.
-Nawet jeżeli ci się to uda, to mam przebite serce, które było rubinem dającym mi życie. Nie wiem, czy da się cokolwiek zrobić.
-Na pewno się da!
Chłopak widocznie się nie poddawał i poświęciłby wszystko, bym wróciła.
-Shino... proszę. Nie zrób głupot, okej? A! No tak! Zapomniałam ci powiedzieć. Rubin został roztrzaskany i w ciele został tylko jeden duży odłam. Jeżeli nie znajdziesz tych drobinek, to przykro mi, ale nie uda ci się...-odparłam. Biblioteka w moim królestwie była bardzo ciekawa, a ja miałam wieczność na czytanie.
-W pokoju gościnnym  w sumie od tamtego zdarzenia nikt nie sprzątał ani nie ma wstępu...-oznajmił.
-Czyli jest szansa...
Na tym się skończyło. Byłam nieco zmęczona po tej materializacji. Oczy same mi się zamykały...
-Przepraszam, ale pójdę się położyć...-odparłam i podreptałam w stronę swojego pokoju.
Nawet się nie przebrałam i padłam na łóżko. Zasnęłam od razu, a po tym miałam chęć coś, a raczej kogoś zjeść... Widocznie się zaczęło. Starałam się unikać wszystkich, jak tylko mogę, bo miałam inne oczy niż dotychczas, ale natknęłam się na Shino.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz